Witając nowy rok! – notka zakańczająca 2010r.

1 Sty

AKEMASHITE OMEDETOU GOZAIMASU 2011!

I właśnie tak się dzisiaj z wami witam. Wiem, że notka tak naprawdę powinna się pojawić wczoraj, bo właśnie wtedy był ostatni dzień, tego – mam nadzieję wspaniałego 2011 roku. Jednak pochłonęły mnie przygotowania do sylwestra, sam przejazd i jeszcze miałam kilka innych spraw na głowie. Ale to nie oznacza, że to coś zmienia, po prostu pomyślcie jakby tak notka pojawiła się już wczoraj. x DD

Zacznijmy może od życzeń. No za dużo tutaj mówić nie będę – już na powitanie zaczęłam. Chciałabym po prostu aby ten nowy rok był dla was również pełen wrażeń, oczywiście takich dobry, żebyście byli zdrowi i zawsze uśmiechnięci, a także prowadzili z czystą chęcią własne blogi i ci, którzy ich jeszcze nie mają, kto wie, może niech założą w tym roku? Chciałabym wam również życzyć spełnienia marzeń, żadnych kłótni, ani sporów i problemów. Choć wiadomo, że nigdy nie będzie idealnie to idźcie przez życie z podniesioną głową.

A także teraz pojawia się pytanie, jak spędziliście swojego sylwestra? Każdy tutaj na pewno jakieś miał plany, pewnie nie wiedział do końca gdzie pójść i wyszło jak wyszło. Niektórzy pewnie kisili się w domu, ale co z tego? Każdy spędzał sylwestra, tak jak chciał, czy musiał, jeśli żadne plany nie wypaliły. Mam nadzieję, że nie zważając na miejsce sylwester był po prostu udany. ; ] Jeśli chodzi o moje spędzanie nowego roku to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wszystko wyszło naprawdę super i nawet lepiej niż myślałam. Nowy rok zawitałam w Osowie z przyjaciółmi i rodzinką, ale wierzcie mi było bardzo zabawnie. Mam miłe wspomnienia z tego dnia i uśmiałam się za wsze czasy. Udało mi się – no wiadome 0 obejrzeć przepiękne fajerwerki i choć nie było ich tak wiele jak to zwykle bywa, to i tak byłam bardzo szczęśliwa na ich widok. Niestety zdjęcia, jakie robiłam – fajerwerkom – nie są zbytnio udane, więc niestety nic nie wstawię.  Mam nadzieję, że wasz sylwester był naprawdę taki cudowny jak mój. ; ]] I że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej, bo przecież zawsze może być, ne ?

Słyszałam nawet, że sylwester w Japonii niestety niektórzy ludzie spędzili we własnych samochodach, gdyż napadało naprawdę sporo śniegu i nie można było się przekopać. Po pewnym czasie przyjechały specjalne maszyny, które pomogły, a nie było łatwo. Oczywiście to tylko niektórzy, bo zapewne cała reszta z rodzina, przyjaciółmi czy może nawet swoją drugą połówką witała 2011r.

A teraz żeby nie zanudzać własnym sylwestrem przejdźmy do tego jakie mam wrażenia po 2010r. Ale nie osobiste, tylko oczywiście związane z anime i dramami, a także miłymi niespodziankami i muzyką.  Nie będę pisała tego w formie rankingu, jak niektórzy, ponieważ w dziesiątce na pewno bym się nie zmieściła i tak naprawdę nie wiem co do końca było dla mnie najważniejsze. Tylko będę tutaj dużo sploirerować, więc dla tych, którzy czegoś nie oglądali – bardziej tyczy się dram – niech nie czytają lepiej. ; ]

A więc tak, anime. Hmm.. pustka? Totalnie nie wiem co o tym napisać, bo połowy nie pamiętam. Wdech, uhh i przypomnienie. ; ] Haha. Zacznijmy od wiosny, pamiętam i to bardzo dobrze Angel Beats! Na początku kompletnie nie miałam zamiaru oglądać tej serii, ponieważ to po prostu nie moje klimaty, ja to tylko i wyłącznie romanse kocham x D Jednak tak po pierwszym odcinku coś mnie wzięło, by sięgnąć i po drugi i takim sposobem dotrwałam do końca. Najbardziej co podobało mi się w tej serii to cała historia, totalnie inna. A także cudowną komedię przedstawioną na egzaminach. Każdy kto oglądał musi się ze mną zgodzić. ; ))

Pamiętam też bardzo dobrze Kaichou wa Maid-sama. Każdy oczekiwał tej serii i nie mógł się doczekać, kiedy wyjdzie pierwszy odcinek. Tak samo ja. Jednak coś koło piątego odcinka wszystko zaczęło się psuć. Pojawiały się filery, których jak wiadomo w mandze nie było. Cała też historia została skrócona, bo nie zdążyli wszystkiego upchać – bodajże – w 25 odcinkach. I jak to już sobie mówiłam, zakończenie zrobili jak w Special A. Pocałunek, główni bohaterzy stają się parą i czytaj sobie dalej mangę. ; p

Teraz lato. Co tam było..? A tak Amagami SS, które dopiero niedawno skończyło swoją emisje. Dużym zaskoczeniem było zrobienie kilku alternatywnych historii każdej z głównych bohaterek. Ja myślałam po prostu, że zrobią coś w stylu, że chłopak będzie kręcił z każdą z nich w tym samym czasie, a tu jednak się myliłam. Historia została pokazana, jak główny bohater powoli rozkochuje w sobie każdą z dziewczyn, gdzie wszystkie mają odmienne charaktery. Nieśmiała, niedostępna, posiadająca dwa oblicza, nie interesująca się chłopakami itd. Nie wytrwałam jednak do końca tej serii, gdyż zatrzymałam się na pani przyjaciółce z dzieciństwa. Jakoś nie chciało mi się dalej oglądać, a w tym czasie jakoś zaczęłam tez i dramy, więc następny powód. Oczywiście byłam z odcinkami na bieżącą, dzięki randomc i obrazkom. Hehe. ; ] Najlepsza alternatywna historia – z tych, których dotrwałam – to ta z Haruką. Dziewczyna od początku była moją ulubienicą i nią pozostała. ; )

Jesień. Przyznam, że za wiele interesującego w niej nie ma, ale i tak się wypowiem. Zacznijmy od tego gorszego, czyli czegoś, co boję się nawet nazwy wspominać. Mianowicie Yosuga No Sora. Z zapowiedzi byłam bardzo zadowolona, myślałam, że będzie to typowe anime romans-komedia z nutką tajemniczości. A co dostałam? Bożę, masakrę! Do bodajże czwartego odcinka było wszystko spoko, główny bohater zakochał się w skrzypaczce i choć inne dziewczyny były zazdrosne, to on wybrał właśnie ją. i co się okazuje? Kiedy – prawdopodobnie się ze sobą przespali, w odcinku piątym dostajemy nową – trochę jak w Amagami SS – historię, gdzie główny bohater zakochuje się ze wzajemnością w dziewczynie ze świątyni. Brzmi to w sumie normalnie prawda? Ale sceny są naprawdę mocne i nie powinno to być ecchi, a tak naprawdę prawie hentai. Dalsze historie opierają się na innych dziewczynach, gdzie na końcu główny bohater styka się ze swoją siostrą. Taak, cudowne prawda? Błagam was o jedno, nie oglądajcie tej serii.

Oczywiście nie mogło w moim „rankingu” zabraknąć Kami Nomi Zo Shiru Sekai, które naprawdę był fajną historią. No na razie piszę byłą, ale mam zamiar do niej wrócić, bo nie obejrzałam wszystkich odcinków, ale na pewno kiedyś to nadrobię. Podobał mi się tutaj sam pomysł i przedstawienie tej historii, która była naprawdę zabawna. Póki co jest dla mnie na plusie i niedługo będzie trzeba się zabrać za dalsze oglądanie, gdyż jest już zapowiedziana druga seria, która mam nadzieję, że będzie tak samo dobra, a nawet jeszcze lepsza.

O zimie się nie wypowiem, bo w sumie jak na razie nic, co wyszło – jeśli wgl coś wyszło – mnie nie interesuje i jedynie jakieś z dwie serie mam zamiar oglądać, gdy pojawią się – już w tym roku. ; ]

Tak więc w sumie rewelacji nie było żadnych w tym roku. Choć to też wiadome, jest tyle tych anime, że brak w sumie pomysłów, a nie ma co się powtarzać, bo będzie to po prostu nudne. I tak już jestem pod wrażenie stworzenia własnej adaptacji, którą nie jest łatwo zrobić i trzeba się naprawdę przy tym napracować. Tak samo z mangami, narysować i napisać taką historię, która zainteresuje czytelników, a nie będzie wzorem i podobizną czegoś innego.

Teraz przejdźmy do dram. Tak, właśnie w tym roku zagłębiłam się w ten świat. A pierwszą dramą jaką obejrzałam, nie była właśnie to Hana Yori Dango, tylko kochane Buzzer Beat. Jak głupia nawet zapisywałam jakiego dnia, o jakiej godzinie i minucie zaczęłam i skończyłam dany odcinek. Wiem, to trochę nie normalne z mojej strony, ale spokojnie, tak było tylko z BB. jednak naprawdę wciągnęłam się w tą historię. Już sam pierwszy odcinek nie pozwala na przerwanie całości. Naprawdę mam miłe wspomnienia z tej dramki. Ponieważ Love Makes Me Strong, nieprawdaż? Uwielbiałam tutaj każdą postać, nawet zdradzającą Natsuki, która tak naprawdę nie wiedziała czego chcę i żałowała, że zostawiła swojego chłopaka. Kochałam – i dalej kocham – Naokiego, który dążył do swoich marzeń, gdzie dumę stawiał na pierwszym miejscu, by stać się najlepszym koszykarzem. I oczywiście Riko, która ni wierzyła w swoje możliwości, ale wspierana przez Kamiye osiągnęła cel i choć musiała poświęcić czas spędzony z nim, to i tak wybrała na końcu miłość. I jeszcze nie zapominając o dwójce głupków, którzy cały czas bawili podczas oglądania – Shuuji i Mai. ; D

I jak tu nie kochać 1 Litr No Namida, przepięknej historii ukazanej na prawdziwych faktach, gdzie nawet jeśli jest się chorym nieuleczalnie, to nie wolno rezygnować z życia i popełniać samobójstwo. Choć nie jest to łatwe należy korzystać z tych ostatnich wolnych chwil i próbować żyć, tak jakby było to kolejny spokojny dzień. I choć Aya spotykała na swojej drodze wiele przeszkód, to nigdy się nie poddała, dlatego dzięki swoim słowom przekazanym w pamiętniku pokochało ją wiele ludzi, w tym mnie. I naprawdę jeśli ktoś się nie popłacze na tej serii, to naprawdę nie ma serca. Zapewne nigdy nie obejrzę drugi raz tej dramy, bo po prostu trudno byłoby mi to zrobić. Na samą myśl jest mi bardzo smutno. Ale jak to mówią chora nie wybiera, jednak może zniszczyć życie 15-letniej dziewczynie. Trzeba tutaj również wyróżnić Haruto, który do samego końca wspierał dziewczynę. I gdy klasa była przeciwko niej, to on niewypowiadając się i sprzeciwstawiając się następnie udowodnij, jaka Aya jest dla niego ważna. I choć wiedział, że ich rozstanie będzie dla niego bardzo bolesne to starał się, aby spędziła ona swoje ostatnie chwile w jego i rodzinnym towarzystwie, by poczuła, że jest kochana przez innych.

Nie chcę tak naprawdę wybierać trzecią i ostatnią dramę do opisania, bo naprawdę każda zasługuje – z tych co widziałam – na to, by choć zerknąć na pierwszy odcinek. – trzecia, bo nawet ja trochę ich oglądałam, a opisanie by mega długo zajęło. Nie opisze HYD, choć wiecie, że kocham tą dramkę, ale po co mam, jak wszyscy wiedzą to samo, że ona jest tą jedną, najwspanialszą? Historia, po prostu cudowna, więc zabiorę się za .. Koizorę. ; ]

Tak, ta drama jest następnym wyciskaczem łez, tak jak i 1 Litr. Może tutaj nie wylałam tego litra łez – tam poszło sto razy więcej – ale historia była taka, totalnie prawdziwa. Czułam się jakbym widziała to wszystko na własne oczy. Tych dwoje kochało się bez pamięci i nie ważne co, próbowali się nawzajem nie ranić. Nawet jeśli Hiro niestety to zrobił, to tylko dla dobra Miki, by nie musiała ona się nad nim użalać, współczuć i cierpieć. Jednakże ona nigdy o nim nie zapomniała i gdy dowiedziała się o jego chorobie, znowu wróciło to uczucie, którym darzyli się wcześniej. Szkoda mi było Hiroto i sama bym pewnie próbowała się zabić, by być naprawdę z tym jedynym. A motyw z białymi ptakami lecącymi ku górze i jednocześnie powstrzymującymi od skoku Mike był cudowny. Czułam jakby to Hiro był jednym z tych ptaków, który powstrzymał ją, by nie traciła tego co najważniejsze i żyła dalej.

A teraz napiszę o zespołach – nie wszystkich – jakie poznałam i kilka słów oo nich samych i ich muzyce. Pewnie połowa się z tym nie zgodzi, ale ciii x DD Oczywiście nie będą to sami Japończycy, ale i pojawią się panowie i panie Koreańscy. ; )

Arashi – Zaczynam od nich, gdyż byli pierwszym zespołem z Johnny’ s Entertainment, jaki poznałam. A to wszystko przez HYD. Zauroczyli mnie od razu i szybko to be free i Belive stały się moimi ulubionymi kawałkami. Juna nie da się nie kochać – nie Ai? ; * – jego wygląda i gra aktorska jest po prostu cudowna. Bardzo lubię też Kazunariego, który zauroczył mnie dopiero niedawno, ale skutecznie. Co do pozostałej trójki się nie wypowiadam, są, bo są. Choć Sho jest przystojny. ; D

KAT-TUN – I jak tych gości można nie kochać? To właśnie przez nich Arashi spadło u mnie. Ich piosenki mają coś w sobie, że po prostu praktycznie nie ma utworu, któremu powiedziałoby się „Nie podoba mi się, dziwny jakiś” Bo to właśnie oni trafiają w gusta prawie każdej osoby. Musze przyznać, że i wczoraj trafili w wygórowany gust mojego kuzyna. Pokochał on Love Yourself i Change Ur The World. Oprócz tych dwóch moimi ulubionymi są jeszcze Taboo, Don’t u ever stop i Rescue. ; )) O panach się wypowiadać nie będę bo każdego kocham, no oprócz Yuichiego, bo nie mam za co i Kokiego, bo to nie mój gust. A cała czwóreczka, ahhh. Brakuje mi trochę Jina, ale mam jeszcze Kazusia i Uedkę. < 3

NEWS – Byłby skandal, gdyby nie napisała o moich ulubieńcach japońskich. Ale ulubieńcach jeśli chodzi o ich samym – YAMAPI! < 33 – bo pod względem muzycznym, to nic nie przebije KAT-TUN. ; ] Szacun! Muzycznie mają fajnie piosenki i Fighting Men, Sakura Girl i weeeek podbiły moje serce, ale nie wiem czemu – to przez ich cudowne buźki i całą resztę – ich muzyka tak dosłownie nie może podbić moje serce. Jest dobra, ale jakoś czegoś mi brakuje. Za to jako osoby, zakochałam się w Yamapciu, potem jest Ryoś, Keiichiro, Yuya, Masuda i Kato. Taki mały ranking moich boysów. ; ]

SHINee – Moi błyszczący, nie ma lepszego koreańskiego zespołu – no na razie. Ich pierwszą piosenką, jaką usłyszałam był Lucifer,  który został od tamtego czasu moim favem. ; * Od razu tez można wywnioskować, że tak naprawdę od niedawna się nimi interesuje, a już tak bardzo ich kocham. Oczywiście jest jeszcze Hello, Up&Down i Get It, dla których zawsze znajdę czas, by posłuchać. ; ] Moim ukochańcem stał się najbardziej utalentowany tanecznie Taemin. On jest po prostu słodki, boski w tym co robi i choć nie ma najlepszego głosu z całej piątki to zawsze poznam, gdy się wsłucham, kiedy leci jego kwestia. I choć koreański jest trudnym językiem, to jakoś próbuję „udawać”, że dobrze śpiewam, razem z nimi. ; )

BIGBANG – Tak naprawdę, to od jakiegoś nie wiem, może miesiąca zaczęłam ich tak regularnie słuchać. Kiedyś jedynie Tell Me Goodbye – jak odkryłam – o słuchałam, a potem nawet zapomniałam, że taki zespół istnieje. Dopiero teraz jak zaczęłam się Koreańczykami bardziej interesować to powróciło słynne BIGBANG, które bardzo lubię. ; ]  PS G-DRAGON wymiata. Może polubiłam go dlatego, że – według mnie najbardziej się ze wszystkich członków wyróżnia? Nie wiem, ale kiedy zaczęłam słuchać jego kawałków typu Heartbreaker to gościu : WOW!

Sandara Park – Może jej w sumie nie znacie, ale dziewczyna ma naprawdę dobry głos. Poznałam ją na jednym z koncertów, gdzie śpiewała razem z miśkiem G – DRAGONEM piosenkę Hello – jedna z ulub.  Jak na razie za dużo jej piosenek nie przesłuchałam, ale jestem pod wrażeniem, że zaczarowała mnie koreańska wokalistka. Moim ulubionym kawałkiem i zarówno bardzo dobrym teledyskiem jest Kiss. – polecam.

Czas w sumie tutaj kończyć, bo co mam więcej powiedzieć? Anime, dramy i zespoły muzyczne to tak naprawdę były trzy najważniejsze rzeczy w tym roku, które umilały mi czas. Bo dzięki nim każdy dzień był ciekawy. I chcę podziękować wszystkim, którzy dalej trwają ze mną, czytają notki, dodają komentarze, są moim natchnieniem, wspomagają mnie i po prostu są. Naprawdę gdyby nie Aikee, Alex, Shouri, Kaori, Wiedźma, Miras, Ayame i cała cała reszta, nie byłoby mnie dzisiaj tutaj. I choć nie miałam czasami weny, byłam smutna i zostawiłam AS, to zawsze oczekiwaliście mojego powrotu. Dziękuję wam.

A jakie plany na przyszłość? Zobaczymy co każdy dzień przyniesie ze sobą. Na dzień dzisiejszy wiem jedynie, że muszę zacząć więcej pisać, wziąć się w garść, sprawić by moja średni z 4.8 była wyższa, żyć z innymi w zgodzie i cieszyć się każdą chwilą. Tak więc oficjalnie zamykam rok 2010!

PS A macie już jakieś swoje własne postanowienia na ten rok?

PS2 I przepraszam, że znowu na głównym zdjęciu zawitali SHINee, ale to foto po prostu kocham. ; ]

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: