Seifu No Gimu – Rozdział 4 – Shouri No Shisetsu

22 Lip

Ciągle piszę ten wstęp, poprawiam go i nie mam pojęcia jak to wszystko ująć w słowa. Zresztą nie wiem nawet co napisać. Bo po co mam się powtarzać, że nie chcę mi się nic pisać i dlatego wszystko stoi na moim blogu? Taak, już to napisałam, no cóż, może jakoś teraz wszystko ruszy. Ogółem postanowiłam, że naprawdę trzeba wreszcie coś dodać, bo jak tak dalej pójdzie to wszyscy zapomną o moim blogu, notkach, opowiadaniach itp. A nie chcę by to się zdarzyło, naprawdę nie chcę. Mam nadzieje, że dalej będziecie czytać moje wypociny. ; ] I coś extra na pierwszą notkę wakacyjną i powrotną – następny rozdział Seifu. ; D Nie będzie on pewnie taki interesujący jak poprzednie, ale nie mam weny. Żadne teksty na parodie i komedie mi nie przychodzą do głowy, jednak myślę, że nie zanudzicie się na śmierć, bo akcja idzie w swoim tempie i jak to się mówi – wszystko w swoim czasie. ; ) Już mam pomysły na następne notki, więc spokojnie, będzie co czytać. A więc – Let’s Go!


Zapowiadał się zwykły, normalny poranek. Był środek tygodnia, dokładnie środa, dzień po wypadzie na miasto czwórki przyjaciół. Do rozpoczęcia lekcji zostało 20 min, a Sharon twierdząc, że jeszcze dużo czasu, postanowiła wpaść do swojego klubu. Rozmawiała z koleżankami na temat obrazów, rysunków itp. Zastanawiały się również co tym razem Milley ze szkolną radą wymyślą jako temat przewodni festiwalu. Poprawka, Milley, Kai i dwie rady uczniowskie, gdzie druga tak naprawdę jeszcze nie została oficjalnie potwierdzona. Dokładnie w tym czasie do sali klubowej wpadł nie kto inny jak różowowłosa.
– Doooberek! – wykrzyczała radośnie – jest Sharon?
– Tak, tak. Zapraszamy. – odpowiedziała z uśmiechem jedna z klubowiczek.
Dziewczyny się pożegnały i rozeszły do swoich klas. W czasie tej drogi Milley uświadomiła cel dzisiejszego dnia.
– Mamy na dzisiaj misję! Musimy zebrać kogoś do naszej rady!
S: ` To to już nie jest twoja rada?`
– Ehh, to ty tak na serio chcesz konkurować z Kaiem?
– No pewnie, taki blondyn mnie nigdy nie pokona! – zaśmiała się Milley
– A co to ma do tego, że jestem blondynem? – wtrącił się Kai, który właśnie przyszedł do klasy, przed którą owo dziewczyny się znajdowały. Westchnął przy tym.
– Kai! – Milley się wystraszyła – Kiedy przyszedłeś?
– Dokładnie chwilkę temu, choć normalnie zajmuję mi to więcej scen.
– To ja wam nie przeszkadzam – powiedziała cichutko okularnica próbując na paluszkach zmyć się do klasy.
– O, witaj uciekająca okularnico! – uśmiechnął się Kai
– Nie jestem „uciekająca okularnica”, jestem Sharisuma Sharon!

Niestety właśnie w tym momencie zabrzmiał dzwonek i cała trójka nie mogła dokończyć tej zaciekłej rozmowy. Podczas trwania j. angielskiego Milley próbowała ustalić plan jak pozbyć się Kaia z rady uczniowskiej i jednocześnie zwerbować kogoś do siebie. Po pewnym czasie minęła lekcja i nastała przerwa. Gdy blondyn chciał właśnie coś powiedzieć, różowowłosa uciekła nie słysząc wołania chłopaka. Dziewczyna próbowała właśnie poszukać chętnych do przystąpienia do rady Milley. Oczywiście zabrała tez ze sobą Sharon, której ledwie udało się spakować po pierwszej lekcji. Kryszałooka nie szukała kogoś wybitnego, tylko tak naprawdę chętnego, kto ma coś w głowie i jest skory do pracy. Nie było to jednak takie proste jak jej się wydawało. Poprzednio było o wiele lepiej, gdyż miała od dwóch lat, to same, wspaniałe grono, które teraz niestety jest pod skrzydłami Kaia.

Lekcje mijały, przerwy również, a po znalezionej, choć jednej osobie nie było ani śladu. Dziewczyna wiedziała, że nie zgromadzi całej grupy w jednej dzień, ale liczyła chociaż na jedną osobę. Po lekcjach była zmęczona tymi poszukiwaniami, a Sharon nie mogła jej zawsze pomagać, gdyż miała na głowie swój klub. Milley postanowiła wyjść na dach i wszystko jakby przemyśleć. Położyła się mniej więcej na środku i zaczęła wpatrywać się w błękitne niebo. Tak się zamyśliła, że po pewnym czasie po prostu przysnęła. Podczas drzemki śniła. Był to naprawdę piękny sen. Opowiadał o tym, że Milley wraz ze swoja radą uczniowską, pod nową nazwą niszczą rade Kaia, a jego członkowie ponownie przyłączają się do niej. Niestety coś na końcu nie wychodzi, gdy Kai wymawia ostatecznie 3 słowa, które wszystko rujnują. I to właśnie wtedy Milley budzi się ze snu, otwiera oczy i pierwszą rzeczą jaką widzi nie jest błękitne niebo, tylko …. twarz jej „koszmarów” – Kai.
– Obudziłaś się księżniczko ? – uśmiechnął się.
– C-C-Co ty tu robisz? – odsunęła się natychmiast – Jaka księżniczka? – kontynuowała dalej.
– Już, już, spokojnie – pogłaskał ją po głowie – Znalazłaś kogoś do tej swojej rady?
– A co to, teleturniej? Zresztą, nie twoja sprawa. – odpowiedziała zniesmaczona.
– Taaak i proszę o odpowiedź. – usiadł po turecku wyciągając rękę do góry.
– No dobra, dobra. Nie znalazłam. Wygrałeś. – jej mina wskazywała na poddanie się.
K: ` Już po pierwszym dniu? Nieźle.`
– Jeszcze nie pozwalam na to. – oświadczył – Misaki, chodź do nas – krzyknął na siebie.
Milley nawet nie spostrzegła, że nieopodal nich, dokładnie przy wejściu na dach stała niska dziewczyna, o długich, kręconych, brązowych włosach. Po chwili podeszła bliżej i zawołała:
– Hai! – uśmiechając się słodko
Podała rękę Milley, by ta wstała i po chwili kontynuowała.
– No więc, jestem Misaki Ai, mów mi Ai-chan. Chodzę do II C i miło mi cię poznać. o tobie wiem prawie wszystko, więc te sprawy sobie odpuśćmy.
–  To teraz bierzesz się za młodsze? – zażartowała Milley w  kierunku Kaia.
– Nie, teraz to ja jestem singlem – przeciągnął się chłopak i ruszył w stronę wyjścia. – Powodzenia! – dodał na końcu.
Dziewczyny bardzo długo rozmawiały ze sobą na dachu, lecz gdy robiło się już późno zeszły na dół i pożegnały się przy szkolnej bramie. Oby dwie były szczęśliwe z dzisiejszego dnia.

Następnego dnia cała trójka dziewczyn [Ai, Milley, Sharon] poszły z samego rana do pokoju dyrektorki w celu ustalenia wszelkiej powinności i pracy szkolnej rady Milley. Okularnica zapoznała się z Misaki, twierdząc już na samym początku, że jest wybuchowa i pracowita. Mówiąc prościej, ma coś z  przewodniczącej. Dziewczyny trochę pogadały, a po chwili znajdując się już pod pokojem dyrci, weszły tam. Dziwnym trafem się zdziwiły. Nie chodziło jednak o to, że dyrektorka szalała na około, piła, czy coś takiego, bo to tak naprawdę codzienność. Tym zdziwienie była cisza panująca w pokoju, której nikt nie powinien przerwać. Jednak Milley się tym nie przejmowała i z wielkim okrzykiem i radością powitała dyrektorkę. Ta z kolei podnosząc głowę leżącą akurat w tym momencie na biurko wyglądała strasznie. Miała całą zapłakaną i smutną twarz, a minę jakby chciała zaraz kogoś zabić. Milley aż się przeraziła z tego powodu. W tym czasie Sharon podeszła bliżej i spokojnie, czule zapytała:
– Co się stało Pani Dyrektor?
Ta z wielkim szlochaniem odpowiedziała:
– Zwierzątko mi zdechło!
Dziewczyny się załamały. Myślały, że może chcą szkołę zlikwidować, nie ma budżetów, są jakieś problemy wielkie, a tu taka mała osobista sprawa.
S,M,A: ` Czy ona się dobrze czuję?
Ai wolała przerwać to wszystko, więc zapytała się o to, o czym cała trójka przyszła porozmawiać.
– Jak tam przygotowania pokoju i wszelkich formalności do rady Milley?
– Jakaś głupia rada interesuje was bardziej od mojego zwierzątka?! – zapytała z niedowierzaniem tym samym smarkając w chusteczkę.
– Tak! – odpowiedziały zgodnie dziewczyny
– A co to było za zwierze? – dodała Milley z ciekawości
– Rybka, żółta, słodka, o i miała na imię Emi – rozmarzyła się.
M: `Nienormalna`
– Jestem pewna, że rybka chciałaby, żeby teraz nam Pani powiedziała o wszystkim związanym z nową radą. – zapewniała dyrcię Sharon.
– Tak, ja też. Wybrałam dla was już salę. Jest ogromna, ogarnie się trochę i będzie wyglądać jak nowe. – próbowała się pozbierać i uspokoić.
Cała czwórka poszła na drugie piętro. Milley miała nadzieję, że będzie to sala 31, gdzie były idealne warunki do pracy i to na dodatek daleko od Kaia. Niestety spóźniły się. Bo właśnie rada blondyna się tam przeniosła, a dziewczyny dostały salę 30, tuż obok niego. Wszystkie się załamały, a najbardziej różowowłosa. Na dodatek wielkość była tak na styk, a bałagan, który tam panował można było sprzątać tydzień. – wcześniej sala była magazynkiem. Milley nie poddała się jednak, wiedziała, że jest to jedyne wyjście, więc trzeba będzie się wziąć do roboty i ogarnąć to wszystko.
– No to zaczynamy! – wykrzyczała
Wzięła szmatki, ścierki, płyny, mopa i resztę potrzebnych rzeczy i zaczęła sprzątać.
– Łał! – odpowiedziały zgodnie i tym razem zsynchronizowane Misaki i Sharon.
Dyrcia przyglądała się wszystkiemu z boku, gdy trójka dziewczyn zwarcie pracowała przy sprzątaniu sali. Niestety robiły to o tyle głośno, że rada obok musiała sprawdzić skąd docierają te hałasy –  nie mogli pracować w takim klimacie. Kai wyszedł z kilkom kolegami i dwoma dziewczynami.
– Co się dzieję, P. Dyrektor? – zapytał Kai wzdychając
– Ooo, Kai! – uśmiechnęła się szczerze i szeroko dyrcia – dziewczyny dostały salę do swojej rady i muszę to wszystko wysprzątać
K: ` A sama nie możesz się ruszyć?`
– Chłopcy, mamy robotę. Trzeba im pomóc – zawołał swoich „podwładnych”
Niechętnie, ale poszli za „rozkazem” Kaia. I tak nie mieli co do roboty w tym momencie.
– Kai-sama, my też pomożemy – powiedziały dwie naprawdę słodkie dziewczyny, które również należały do rady uczniowskiej.
– Nie trzeba, nie chcę byście się nadwyrężały – odparł blondyn.
Dziewczyny prawie zemdlały z podniecenia, a Ai zaskoczona całą tą sytuacją zapytała:
– Dlaczego nam pomagacie? Przecież to rywalizacja!
– Co z tego – wtrąciła się Milley, podnosząc w tym czasie ciężki karton z jakimiś przedmiotami- Najwyżej będziemy zadłużone – uśmiechnęła się szeroko w stronę Kaia
On natomiast przytaknął i wszyscy wzięli się do pracy. Po około dwóch godzinach sala była wysprzątana na błysk. Żadnego kurzu, śmieci, porozwalanych przedmiotów. Tylko idealnie ustawione ławki i cała reszta potrzebna do pracy rady Milley. „Pracownicy” podziękowali sobie i postanowili – bo było już późno – rozejść się do do swoich domów. Gdy wszyscy zmieniali buty Milley nagle się przypomniało:
– Chol.. zapomniałam czegoś, idźcie beze mnie.
Reszta przytaknęła jej i po chwili wyszła ze szkoły. Kai jednak postanowił zrobić co innego. Dziewczyna weszła do klasy zabrała z szafki małe pudełko i wyszła z sali.
– Myślałem, że zapomniałaś telefonu – natychmiastowo powiedział blondyn.
– Aaa! – wystraszyła się różowowłosa – Czemu zawsze pojawiasz się niespodziewanie? – odparła – Zresztą nieważne. Nie mówiłam po co idę, więc nie czepiaj się. Za karę pomożesz mi w zakupach.
– Hai, hai – westchnął chłopak

Obydwoje poszli na zakupy i nie spostrzegli się, że był to jeden z pierwszych momentów, kiedy byli sami.
– Ja spostrzegłem! – odezwał się głos Kaia do narratora, czyli mnie.
Nieważne, psujesz nastrój! – wracając – Była już późna godzina, a Kai i Milley szli na zakupy. Wchodzili do różnych sklepów i kupowali wszystkie potrzebne produkty dla kryszałookiej. Rozmawiali, śmiali się, jak najlepsi przyjaciele.
– Wiesz co? – odezwała się Milley po krótkiej ciszy
– Ym?
– Szkoda, że poznaliśmy się dopiero rok temu. Fajnie by było jakbyś był moim najlepszym przyjacielem z dzieciństwa, może wtedy byśmy nie zostali rywalami. – zaśmiała się – Ale i teraz świetnie się bawię z tobą, więc nawet jeśli nasze drogi rozejdą się po liceum, wiedz, że cię nigdy nie zapomnę, bo jesteś i będziesz moim najlepszym rywalem.
Kai osłupiał. Nie wiedział co powiedzieć, to były naprawdę ciepłe i miłe słowa wydobyte z serca dziewczyny.
– Też tak myślę – odpowiedział po chwili z promiennym uśmiechem.
Obydwojgu zrobiło się trochę głupio. W dalszej drodze nikt nie wypowiedział ani jednego słowa. Nie wiedzieli po prostu już co powiedzieć. Stanęło na tym, że blondyn odprowadził różowowłosą.
– To na tyle, dalej se już poradzę sama. – uśmiechnęła się lekko.
Kai przytaknął i gdy próbował się odwrócić, coś go zatrzymało. Milley szarpnęła do za rękaw od mundurka. Cała czerwona powiedziała:
– I.. dzięki za wszystko co robisz. – stanęła na paluszkach i lekko pocałowała do w policzek. Po chwili pobiegła w stronę domu.
Kai uśmiechnął się i pomyślał: „Baka!” – zasłonił sobie twarz i wrócił do domu. Ten dzień na pewno zostanie im w pamięci na wieki.

Mam nadzieję, że rozdział się podobał, oczywiście z papieru na komputer wiele pozmieniałam, mam nadzieję, że na lepsze. Uwagi piszcie w komentarzach. Chciałabym też tylko na koniec powiedzieć, że dziękuję Alex za robienie dla mnie tytułów, jest to wielka pomoc i wam, że wytrzymujecie ze mną i moim AS, choć tak długo nic się nie pojawia. A i bym zapomniała – nowy, letni banner już zawitał, jak się podoba?

Słowniczek:
Shouri No Shisetsu – Wygrana Misja

Advertisements

Odpowiedzi: 3 to “Seifu No Gimu – Rozdział 4 – Shouri No Shisetsu”

  1. Ayame Lipiec 23, 2010 @ 9:31 am #

    O.o wraz z 4 rozdziałem skapnęłam się, że te znaczki ‚XXX’ – to myśli – idiotka ze mnie.
    Buzi ~ jak słodka.. A tak na serio, to cała akcja sie rozgrzewa. Miley i Kai zaczynają flirtować. Coś czuję, że to będzie jeden z najgorętszych romansów wordpressowej społeczność hihi.
    Pozdrawiam , Ayame

  2. Karin Lipiec 29, 2010 @ 8:17 pm #

    ahc… podoba mi się bardzo czekam na więcej :**

  3. Koyorii Grudzień 23, 2010 @ 2:58 pm #

    Dodaj wreszcie nowy rozdział , bo nie mogę się doczekać to jest super!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: