Seifu No Gimu – Rozdział 3 – Nagusami No Kotoba

7 Maj

Brawo dla mnie! Tak na początek. Wreszcie udało mi się napisać trzeci rozdział, a naprawdę nie było to łatwe. Nie dość, że nie chciało mi się, a przecież to u mnie normalne, to na dodatek myślałam już żeby porzucić pisanie tej historii, gdyż przez niektóre anime mam niezłe pomysły na nowe opowiadania. Jednakże! Nie zrobiłam tego i chyba dobrze, nie? Stwierdziłam, że podoba mi się cała historia o szkole, przewodniczących, klubach itp. Jeszcze nie wiecie wszystkiego o tych postaciach i z rozdziału na rozdział będę wam to ujawniać. Mam nadzieję, że nie zawiedziecie się i na żadnej postaci i na mnie. Choć trochę ten rozdział będzie smutniejszy i próbowałam zacząć pisać tak, by nigdy różowo nie było. No prawie. Choć może się wam on nie spodobać, bo już dawno nic nie pisałam i nie wiem czy wyjdzie on tak, jak powinien. Naprawdę robiłam dużo poprawek. Zobaczycie, ocenicie i pamiętajcie, że chcę to wszystko robić stopniowo, a nie nagle. Choćby z uczuciami, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

PS Wiecie, że rozdział drugi ostatnio był we wrześniu?! Naprawdę to olałam, ale teraz muszę to nadrobić. Obiecuję.

PS2 Przypomnienie, bo jak już mówiłam ostatni rozdział był we wrześniu i możecie niektórych spraw nie pamiętać, choć mam nadzieję, że chociaż wiecie, o co chodzi w mojej historii. – jak nie, to przypomnijcie sobie w poprzednich, dwóch rozdziałach. Znaki : `….` oznaczają, że są to myśli jakiegoś bohatera. Żebyście wiedzieli jakiego przez takim zdaniem będzie się pojawiała pierwsza litera imion moich postaci. Przykład – K: `Tak, wiem`

PS3 Notka zrobiona również specjalnie dla mojej siostry, która obchodzi swoje 19 urodziny. Choć jest między nami różnica 5 lat, choć czasem się kłócimy, to i tak chcę Ci Magda powiedzieć, że Cię szanuję i kocham! Wszystkiego Najlepszego! Mam nadzieję, że prezent internetowy Ci się podoba, bo rzeczywisty jest wspanialszy i, że będzie Ci się miło czytało nowy rozdział tak samo jak innym!

Praktycznie wszystkich zszokowała ta wiadomość, a jednocześnie rozbawiła. „Milley Cheerleaderką?! Niemożliwe!”- takie właśnie myśli chodziły po głowach uczniów. Kai sam trochę nie dowierzał temu. Ale nie chciał, by Milley czuła się taka poniżona, dlatego spróbował rozluźnić całą sytuacje.
– Już druga wiadomość w ciągu dnia, przestaniesz wreszcie?- powiedział.
To były jedyne słowa, jakie potrafił z siebie wydusić. Wolał, by dziewczyna była zła na niego, niż widziała, że reszta klasy je przeciwko niej. Zaraz po jego wypowiedzi odezwał się nauczyciel:
– Panienko Milley, miło, że wreszcie zaszczyciłaś nas swoją obecnością, ale czy raczyłabyś zająć swoje miejsce? – oburzył się profesor. Czasami miał już naprawdę dość jej zachowania.
I tak właśnie uczyniła różowo-włosa, choć sama była podirytowana. Gdy wszyscy ucichli lekcja została wznowiona. Nagle Milley dostała liścik. Od razu go otworzyła i przeczytała: „Rada uczniowska- rozumiem, ale to?! Zwariowałaś?” – Sharon. Dziewczyna nie odpowiedziała na te słowa, była trochę zawiedziona i nie wiedziała także, co napisać w odpowiedzi. Po 15 minutach zabrzmiał dzwonek. Milley wyskoczyła na przerwę i chciała to wszystko przemyśleć, jednakże zaraz za nią wybiegła Sharon, by porozmawiać.
– Ej, co ty sobie wyobrażasz?- była naprawdę wkurzona
– Nie rozumiem cię…-odpowiedziała po chwili kryształooka.
– Kiedy mówiłam, że masz dołączyć do jakiegoś klubu, myślałam, że wybierzesz coś, co lubisz robić, coś co kochasz. Przecież cheerleading to nie twoja branża. Rytm, doping i cała reszta. Wiesz, że to nie takie proste jak się wydaję? Zresztą jak pogodzisz to z nauką, radą i całą resztą?- ciągle nawijała okularnica.
– Myślałam, że będziesz mnie wspierać. Zresztą sama mnie zmuszałaś do wybory jakiegoś klubu. Ja przecież nie chciałam! A jak już coś postanowiłam, to ty mi chcesz to wybić z głowy. To, co mam wreszcie robić?! Przykro mi, że nie wierzysz we mnie i moje możliwości i pogodzę to tak, jak ty godzisz naukę ze sztuką. – choć nie chciała tak wrzeszczeć na przyjaciółkę, to emocje ogarnęły nią całą.
– Ale Milley..- nie wiedziała już co powiedzieć.
– Nie rozumiem cię, odejdź. – choć nie chciała tego też powiedzieć, uczyniła to, bo naprawdę jej się przykro zrobiło. Prawie się wtedy popłakała.
S: ` Ty naprawdę nie rozumiesz, że to nie tylko ja tak uważam. Przerośnie cię to, jestem pewna`
Po tych ostatnich słowach Milley opuściła okularnicę i zaczęła biec. Nie wiedziała, dokąd, chciała po prostu iść w zaciszne miejsce, przemyśleć i uspokoić się. Nagle, podczas zakrętu, za ścianą, upadła na ziemie. Wiedziała, że na kogoś przypadkowo wpadła.
– Ał, przepraszam! – usłyszała tylko.
Gdy skierowała oczy ku górze, która właśnie patrzyły na podłogę, dostrzegła na przeciwko siebie przystojnego bruneta o zielonych oczach. Patrzała mu właśnie prosto w nie. Chłopak wstał podając jej rękę i podniósł ją, tym samym przepraszając.
– Wybacz mi, zasłuchałem się. Niestety śpieszę się, więc pa!- powiedział i zaczął gdzieś biec z słuchawkami w uszach.
Nagle odwrócił się i dodał:
– Miło było cię spotkać, Milley!
Dziewczyna przytaknęła, choć po chwili zastanawiała się skąd znał jej imię. Myślała także o tym, czy już przypadkiem się gdzieś nie spotkali. Jednakże doszła do wniosku, że może to było spowodowane tym, że przez 2 lata była w samorządzie uczniowskim, tym jedynym i dlatego mógł ją znać. Choć ona widziała do pierwszy raz w życiu. Po chwili różowo-włosa wzięła głęboki wdech i postanowiła wyjść na dwór, by trochę ochłonąć.

W tym samym czasie Sharon była w klasie. Sama myślała o tym, co powiedziała. Nie chciała urazić przyjaciółki, choć mogła to wszystko ująć inaczej, w innych słowach. Jednakże taka była prawda, namówiła ją do wyboru klubu, nie z powodu tego, że było to koniecznie, tylko dlatego, by zajęła się czymś po za szkolną radą. Miała swój czas dla siebie i bawiła się w jakimś klubie. Jej plan lęgnął w gruzach, co gorsza, właśnie przez niego dziewczyny się pokłóciły. Westchnęła i postanowiła z kimś o tym porozmawiać. Nie chciała jednak by był to ktoś niezaufany, dlatego rozglądała się, czy w sali nie ma Kaia. Po chwili dostrzegła go w grupce jego kolegów i koleżanek, które wzdychały z radości na jego widok.
– Kai, mogę cię na słówko? – zapytała
Chłopak zszedł z ławki, na której właśnie siedział i zostawił swoja gromadę na chwilę.
– Co jest Sharon?
– Musimy pogadać. – odpowiedziała stanowczo.
Obydwoje poszli na sam koniec sali i zaczęli rozmowę.
– Więc?- zaczął Kai.
Sharon westchnęła.
– Chodzi o Milley, co o tym wszystkim myślisz?
– Ale w jakim sensie? – zdziwił się.
– Nie sądzisz, że to co postanowiła jest głupie?
– Podobno sama jej kazałaś dołączyć do jakiegoś klubu, więc, w czym problem? – postawił na swoim.
– Nie zauważyłeś, że wszyscy myślą, że to jakiś żart? Przecież ona nie da sobie rady.
K: ` To, po co zaczynałaś?`
Wiem, że ten pomysł okazał się być głupi, ale nie chcę jej stracić przez coś takiego! – krzyknęła
Na szczęście nikt nie był zainteresowany rozmową przyjaciół.
– Ah, dziewczyny to zawsze mają jakieś problemy. Może zacznijmy od tego, że powinnaś jej powiedzieć prawdę i przy okazji przeprosić? Potem razem postanówcie, co dalej. Nie mogę się mieszać w wasze kłótnie. – odpowiedział
– Ty to naprawdę wiesz, co powiedzieć. Dziękuję!
Dziewczyna postanowiła poszukać przyjaciółki, dlatego szybka wstała z krzesła, na którym właśnie siedziała i wybiegła. Zanim zdążyła przekroczyć próg drzwi usłyszała:
– Jeszcze jedno, „kłamliwa okularnico”, nie zrań mi jej, bo się policzymy.
Sharon westchnęła i pobiegła. Zostały jej tylko 4 minuty do końca przerwy. Szukała jej w radzie, klubach, nawet u dyrektorki, jednakże Milley nie było nigdzie. Gdy usłyszała dzwonek szybko wróciła do klasy. Postanowiła porozmawiać z przyjaciółką, po szkole. Gdy nastała lekcja matematyki smutna Milley z głową wbitą w podłogę wróciła do klasy i usiadła na swoim miejscu. Po chwili dostała dwa liściki. Jeden brzmiał tak: „Nie smuć się! ; ) – Kai” Zaśmiała się przy tym lekko i na chwilkę można było dojrzeć jej uśmiech. Po chwili otworzyła drugi: „Musimy pogadać – Sharon” Westchnęła. Gdy lekcja dobiegła końca okularnica podeszła do ławki przyjaciółki. Jej wzrok był wbity w różowo-włosą. Chwyciła ją za rękę i oby dwie wyszły z klasy.

Na początku panowała cisza, jednak Sharon chciała się pogodzić, dlatego musiała jakoś zacząć tą rozmowę.
– Przepraszam..- wymamrotała.
– Ym, ja również, przepraszam. Nie chciałam cię urazić. Ale nie musisz się martwić, rezygnuję z bycia cheerleaderką. – uśmiechnęła się
– Co?! Ale, przecież- nie mogła ułożyć słów w całość- Właśnie chciałam ci powiedzieć, że nie musisz tego robić!
– Teraz już wiem i dziękuję, jednak zdecydowałam, że szkolna rada to moje całe życie i nie ma nic po za nią. Skontaktuję się z Kai’em i poproszę go, żebym nie musiała dołączać do żadnego klubu. Mam nadzieję, że zrozumie. Jak nie, to pójdę do dyrci.- westchnęła
– Jeżeli chodzi o to..- zaczęła Sharon
– Nic już nie mów, przyjaciółki?- zapytała z ogromnym uśmiechem
– Ym, tak!- przytaknęła z radością.
Dziewczyny się pogodziły, choć Sharon miała jeszcze wątpliwości czy nie powiedzieć przyjaciółce o tym małym kłamstewku. Nie zrobiła tego i miała nadzieję, że w przyszłości nie będzie to miało wpływu na ich przyjaźń. Jak na razie postanowiła martwić się tym, co jest teraz. Po wszystkich lekcjach, za prośbą okularnicy dziewczyny poszły na salę gimnastyczną, gdzie właśnie odbywał się trening koszykarzy. Chodziło jej oczywiście o zobaczenie obrazu jej westchnień- Hiroto.

Gdy przyjaciółki dotarły na miejsce, Sharon od razu ujrzała swojego ukochanego i zaczęła piszczeć z radości. Na szczęście nikt tego nie słyszał, prócz różowowłosej. Po chwili Milley dojrzała siedzącego niedaleko nich Kaia. Gdy okularnica była zajęta patrzeniem na Hiro, kryszałooka podbiegła do blondyna.
– Co tutaj robisz?- zapytała ze słodką minką.
– O! Milley. Nie zauważyłem Cię. – K:`A szkoda!` – Czekam na Hiro. Od dwóch godzin trenuję, a ja niedawno przyszedłem i mamy zamiar iść coś zjeść. Może pójdziesz z nami?
K: ` Proszę, pójdź!`
– Pewnie, tylko zabiorę ze sobą Sharon, która właśnie podziwia Hiro. Heh, tej się to nigdy nie znudzi.
– W końcu to miłość. – odpowiedział stanowczo.
– E? Coś mówiłeś?- niedosłyszała
– Nie, nic. – odpowiedział wzdychając.

Tak pochłonęła ich dalsza rozmowa, że nawet nie zauważyli, kiedy trening się skończył i Hiro wraz z okularnicą stali nad nimi. Po pewnym czasie cała czwórka wybrała się do pobliskiej kafejki. Po drodze wszyscy śmiali się i rozmawiali, a Sharon próbowała ze wszystkich sił by Hiroto już „zauważył.” Gdy wszyscy dotarli na miejsce każdy z osobna zamówił kawałek ciasta i coś do picia. Oczywiście Sharon, wpychając się, usiadła koło ukochanego, a zadowolony Kai siedział koło Milley. Rozmawiali o koszykówce, szkole i o wszystkim, co właśnie mieli na myśli. Nagle, Milley, po długim milczeniu wypowiedziała:
– Właśnie, Kai. Nawet nie wiem w jakim jesteś klubie!
– O właśnie, ja też. – dodała Sharon.
– Nie mówiłem wam? – zdziwił się blondyn- w klubie sportowym, a dokładniej w lekkoatletyce.- Łał! Musisz być niezły-nie dowierzała różowo-włosa. Musisz mnie kiedyś potrenować!- dodała z radością.
Kai aż się zaczerwienił. Po chwili dziewczyna dała pomysł z przechadzką po sklepach. Sharon była zachwycona tym pomysłem, mogła zobaczyć Hiro w czymś innym, niż tylko mundurku, a także ujrzeć jego styl. Chłopacy na początku nie byli co do tego pomysłu przekonani, ale dziewczyny tak nalegały, że się zgodzili. Cała „przechadzka” trwała około trzech godzin. Na szczęście kafejka znajdowała się w wielkim centrum handlowym, więc nie musieli nigdzie wychodzić. Było zabawnie i wszyscy się świetnie bawili. Nawet chłopacy. Na końcu, dzięki następnemu pomysłowi Milley, wszyscy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie.  Sharon cała zadowolona z rumieńcem na twarzy trzyma się blisko Hiroto, który jest cały zakłopotany, tak samo jak Kai, na którym opiera się Milley, którą rozpiera energia.
– Łał, to zdjęcie jest niesamowite!- zadeklarowała kryształooka.
– Pokaż, pokaż- powiedziała reszta
Wszyscy zbliżyli się do dziewczyny by zobaczyć to „cudo”, że aż twarze Kaia i Milley dzieliły milimetry. Chłopak zrobił się czerwony, a różowo-włosa od razu odskoczyła na bok.
M: ` Co to było?`
Po chwili nikt już nie był zakłopotany, choć na początku wszystkim zrobiło się trochę głupio, ponieważ Hiroto opowiedział dowcip. Na koniec „wyprawy” chłopacy poszli po lody, a dziewczyny ucięły sobie krótką pogawędkę.
-Dziękuję, że zgodziłaś się z nami pójść, jestem praktycznie sama na sam z Hiro!- szeptała, choć tak naprawdę chciało jej się krzyczeć.
– Oh, Sharon. Dla mnie najważniejsze jest to, że się pogodziłyśmy. Naszą przyjaźń powinna być numerem jeden.- uśmiechała się od ucha do ucha.
– To zasługa Kaia – nie mogła się powstrzymać, żeby tego nie powiedzieć.
– Co? – zdziwiła się Milley.
– No tak, to on mi dał takie słowa pocieszenia.
na twarzy Milley zajaśnił ciepły, promienny uśmiech. Postanowiła mu podziękować, stwierdziła, że zrobi to jednak później. Chłopacy wrócili z lodami. Dla Sharon waniliowe, Milley truskawkowe, Kaia czekoladowe, a dla Hiro były lody karmelowe. Każdy się zajadał. Robiło się niestety późno, więc wszyscy postanowili się pożegnać. Sharon nawet chciała zaproponować, by Kai odprowadził Milley, ale stwierdziła, że jeszcze nie czas na to. Chłopacy ruszyli w swoją stronę, a dziewczyny w swoją.
– Ahh!- wyciągał się Hiroto- nieźle się bawiłem. A Sharon jest fajną dziewczyną.
– To się z nią umów- dodał Kai.
– Baka! Mam przecież kogoś innego. – walnął go lekko w głowę.
– No co ty, jesteś gejem?!
– Nie! Idioto- wykrzyczał.
– Żartuję, żartuje. Ale nie myślisz o tym, aby to powiedzieć Sharon? Wiesz przecież…
W tym samym czasie dziewczyny rozmawiały o wyznawaniu uczuć.
– Milley, postanowiłam! Wyznam moje uczucia o Hiroto!- stanowczo oznajmiła.
– CO?!- nie dowierzała- to ty go, ale jak?!
S:` Baka!`
– Tak, brawo! Ja go kocham!
– Uh, ale mnie zaskoczyłaś. – wzięła głęboki wdech różowo-włosa- To kiedy mu to powiesz? – zapytała z uśmieszkiem.
– Na festiwalu.
– Ale to dopiero za miesiąc! Do tego czasu może ci ktoś zabrać go- próbowała przekonać przyjaciółkę.
– O to się już nie martw, nie pozwolę na to!- mówiła, jakby miała plan.

Rozdział wyszedł praktycznie dłuższy niż się spodziewałam. A to dobrze, jak dla mnie. Nie wyszło tez tak dokładnie jak zamierzałam, bo praktycznie nie było na przykład żadnych lodów, ale więcej nie będę zdradzać. Ważne jest to, jak teraz wygląda. Mam nadzieję, że podobało się wam i nie możecie się doczekać następnego rozdziału. Obyczajówki są czasami lepsze niż same, dosłowne romanse. Tych, którzy jeszcze nie głosowali zapraszam do notki „Miss & Misster całego świata anime” – polecam. ; ]

Advertisements

komentarze 4 to “Seifu No Gimu – Rozdział 3 – Nagusami No Kotoba”

  1. Aikee Maj 7, 2010 @ 12:58 pm #

    Coś jest w tym wszystkim. Kłótnia dziewczyn wydawała mi się strasznie dziecinna. Za to reszta spodobała mi się wiele bardziej. Długość wciągnęła, a zmieszanie wielu wydarzeń tak, by wydawało się, że jest ich mniej było genialne, choć kto wie, czy na pewno świadome.
    Jedne jeszcze rzecz mi się nie podoba. Strasznie normalna ta ich miłość. Wiem, że to twoje opko i często są takie własnie proste, acz liczne i ważne zdarzenia, lecz ja uwielbiam to, że tu nie ma limitu wyobraźni – więcej jakichś „magicznych”, romantycznych sytuacji, proszę. ^^
    Nie podoba mi się zdanie „- O to się już nie martw, nie pozwolę na to!- miała plan”. Czyż nie ładniej byłoby „0 to już się nie martw, nie pozwolę na to! – powiedziała, jakby miała plan”? Albo „mam plan”, bez pauzy? Wersja twoja brzmi jakby nienaturalnie.
    Nabazgram tu jeszcze to, że jest kilka literówek i czasem kładziesz „nie te, co trzeba” znaki interpunkcyjne czy też wcale ich nie dajesz. Ale nie zdarza mi się, bym przykuwała do tego większą uwagę xD
    To by było na tyle – pozdrawiam!
    PS. Już nie każ nam czekać tyle miesięcy na kolejny rozdział, ja kompletnie zapomniałam, że był ktoś taki jak Hiroto i czemu Kai lubi Milley xD

  2. Karin Maj 7, 2010 @ 1:43 pm #

    zgadzam się ostanie zdanie powinnaś zmienić i jeszcze jest kilka błędów zamiast jest to jes ale nie ważne podobało mi się 😀 i dzięki za życzenia babe :]

  3. Alex Czerwiec 12, 2010 @ 4:41 pm #

    Ale zakręcone to wszystko… Ale to dobrze, bo czytelnik przynajmniej nie ma czasu się nudzić. Kłótnia dziewczyn może i była trochę szczeniacka, ale na mnie moja przyjaciółka ostatnio obrażała się przez cały dzień za to, że pomoczyłam jej plecak, więc… Ważne, że obie wiedziały, że taka sprzeczka to w gruncie rzeczy nic takiego. I ogólnie coraz bardziej lubię Sharon. Mam nadzieję, że nie zrobi z siebie idiotki w związku z tym chłopakiem. Kibicuję jej, żeby wszystko dobrze się ułożyło. No i oczywiście czekam na nowy rozdział ;p
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  4. Ayame Lipiec 10, 2010 @ 7:33 am #

    Nie wiem co napisać. Wszystko jest tak zakręcone, że jeszcze mój mózg przetrawia wszystkie informacje…
    Ale jak na razie odnoszę wrażenie, że została uknuta tam jakaś intryga XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: