Seifu No Gimu – Rozdział drugi – Hikari

17 Wrz

Haa. Wreszcie się spięłam i postanowiłam dodać drugi rozdział tej oto historii. Wiem, że już minęło trochę od czasu go coś pojawiło się na moim blogu, ale chyba znacie rozwiązanie. To nic innego jak lenistwo i częsty brak czasu. Pierwsza gimnazjum naprawdę potrafi zamieszać.    ; ) Co było, to było. Teraz spróbuję to nadrobić, choć wiem, że naprawdę będzie trudno. Akurat do tego stworzyłam „Harmonogram”, żebym nie mogła się wykręcać od dodawania przeróżnych notek. To uprości pozostałość. Przepraszam Alex, ze podrobiłam ten pomysł, jednak to dla dobra AS.

Seifu no Gimu

Zabrzmiał dzwonek. Pół klasy wyskoczyło na przerwę nie zważając na krzyki różowowłosej. Nauczyciel też z tego nic nie robił, wiedział, że dziewczyna będzie mieć wielkie wejście. Przyzwyczaił się już do tego. Najbardziej w tym momencie zaintrygowany był Kai.
– Co?! – odrazu odparł
Milley wiedziała, że blondyn będzie zaskoczony. Zresztą o to chodziło. Sharon również nie mogła uwierzyć w te słowa. Kto to słyszał o drugiej szkolnej radzie uczniowskiej?
– A-A-Ale jak? Dlaczego?- wyjąkał rywal.
– Zaskoczony? Będę dalej z tobą rywalizować. Nigdy nie przegram. – powiedziała co chciała i odeszła.
Razem z Sharon, która do niej dobiegła poszły na lunch. Kai jeszcze przez chwilę siedział w ławce zamroczony. Gdy Hiro przyszedł do niego, chłopak odrazu zerwał się z krzesła i pobiegł za dziewczynami. Czarnowłosy nie wiedząc co się dzieje, pognał za blondynem. Niebieskooki chciał się dowiedzieć wszystkich szczegółów. Biegnąc osiemdziesiąt na godzinę złapał rywalkę z przyjaciółką. Zdyszany zaczął mówić.
– Milley! Jak to możliwe, że zakładasz drugą radę? Przecież to niemożliwe!
Różowowłosa odwróciła się. Była zadowolona i pewna siebie jak nigdy dotąd.
– Witaj przegrańcu, muszę cię rozczarować. Jest to bardzo możliwe. Dostałam nawet pozwolenie od dyrci. Teraz muszę tylko zebrać czterech członków. No i pozostaję mi rywalizacja z tobą, mój drogi.
K: `Mój drogi?` Kai był w szoku, Milley w radości, Sharon w rozmarzeniu, a Hiro (który właśnie dobiegł) w niepewności. Nikt nie miał zamiaru powiedzieć choć jednego słowa.

Po chwili milczenia różowowłosa wzięła okularnicę za rękę. Razem poszły w stronę stołówki. Blondyn też nie miał zamiaru stać na środku korytarza, gdzie obecnie się znajdował z kumplem. Chłopacy ruszyli ku klasie Kai’a. W tym samym czasie dziewczyny omawiały szczegóły, siedząc przy stoliku.
– A więc jutro dyrcia najprawdopodobniej ogłosi moje postanowienie. Następnie muszę zebrać co najmniej czterech członków. Inaczej mój plan się nie powiedzie. Myślę, że to nie będzie trudne, przecież wielu było chętnych. Nie obchodzi mnie czy będą to pierwszo czy trzecioklasiści. Najważniejsi są odważni, lojalni i wniebowzięci. – mówiła Milley.
S: ` A po co ci tacy?`
– No dobra, rozumiem. Zapewne będę miała w tym jakiś udział, jak zwykle. – odpowiedziała nieco znudzona Sharon.
– Nie chcesz pomóc najlepszej przyjaciółce? – mówiła ze łzami w oczach różowowłosa.
– Oh, no dobra, pomogę ci, nie płacz. – westchnęła okularnica.
Kryształooka schowała psikacz z wodą i powiedziała, że juz wszystko w porządku.
– Wiec, chciałabym abyś została jednym z członków mojej rady. No wiesz, masz wszystko czego mi potrzeba. Lojalność ..
S: ` Nie jestem psem`
– Mądrość .. – ciągnęła dalej Milley.
S: ` Kujon to nie ja`
Dziewczyny rozmawiały tak przez naprawdę długą chwilę. Sharon nie mogła tego dłużej wytrzymać. Nagle dostała oświecenia. Odrazu przekazała przyjaciółce swoją myśl.
– Milley! – radośnie wykrzyczała – Nie mogę dołączyć do rady! Przecież jestem już w klubie sztuki, nie chcę z tego zrezygnować dla tego czegoś – na końcu przycichł jej głos.
Różowowłosa nie przejęła się tymi słowami. Wiedziała swoje.
– Przykro mi, ale te czasy już się skończyły. Wiem z archiwum szkolnej rady z przed pięciu lat, że to oni właśnie zmienili tą regułę, na polecenie wielu uczniów. Mówiąc prościej można przynależeć do więcej niż jeden klub. – uśmiechnęła się do Sharon.
Przyjaciółka wzięła głęboki wdech i zgodziła się. Nie chciała już więcej prowadzić tej głupiej rozmowy. Miała jedynie nadzieję, że szkolna rada nie zniszczy jej marzeń z malarstwem. Chciała, żeby Kai w niedługim czasie dał do zrozumienia Milley, że jej rada musi odejść.
S: `Później z nim pogadam`
Po chwili dziewczyny milczały i jadły swój lunch, który kupiły sobie w stołówce. Po kilkunastu minutach okularnica odezwała się, nie wiedząc co mówi.
– A ty nie należysz do jakiegoś klubu?
– Nie, nie bawię się w to – odpowiedziała zajęta Milley jedzeniem małych ośmiorniczek.
S: `To weź zabawki i idź do domu`
– A nie powinnaś? Mam propozycję, a raczej szantaż .. – uśmiechnęła się głupio okularnica.
Milley była w lekkim szoku. Kujon i propozycje? Okularnica i wstawienie się? Sharon i szantaż? Kto by pomyślał.
– Jeżeli ty dołączysz do jakiegoś klubu, to ja nigdy nie opuszczę rady, chociaż i tak będę przynależeć do malarstwa sztuki. W końcu to tylko rok.
– Eeee .. – zacięło różowowłosą – no dobra, w końcu jak mówisz to tylko rok, nasz ostatni.
Dziewczyny przysmutniały. Są w ostatniej klasie liceum. Ich drogi za niecałe dziesięć miesięcy rozejdą się. Pozostaną tylko wspomnienia i ślad w archiwach. Sharon chciała zmienić ten klimat, nie lubiła smutnęj i rozżalałej atmosfery.
– Więc idziemy poszukać dla ciebie klubu! – wykrzyczała. Wzięła szybko za rękę Milley i biegła z nią w stronę przeróżnych pokoi.
S: `Wiem, że to już nasz ostatni rok. Każda z nas wybierze inną ścieżkę życiową, dlatego chcę z tobą spędzić ten czas jak najlepiej, Milley`

Dziewczyny obskoczyły wiele klubów. Sport, muzyka, sztuka. Jednak nic nie spodobało się, ani nie zainteresowało kryształookiej. Czas było wracać, trzydziesto – minutowa przerwa na lunch dobiegła końca, a sprawa wagi Milley została przeniesiona na później. Różowowłosa miała dosyć biegania w tą i we wte, momentami czuła się jak jakiś pies pasterski. Na dodatek nie miała zamiaru spóźnić się ponownie na następną lekcję, tak jak to ostatnio zrobiła z powodu zwierzeń dyrektorki. Dziewczęta szły długim korytarzem zmierzając ku klasie. Na drodze nikogo juz praktycznie nie było, gdyż dzwonek zabrzmiał chwilę temu. Sharon szła z głową w dół, zmęczona tym wszystkim, a Milley rozglądała się na boki. Zza okna ujrzała jakieś dziewczyny z ładnymi strojami i pomponami. Po chwili zrozumiała, że jest to szkolna drużyna kibicująca, zwana cheerleaderkami. Na twarzy dziewczyny odrazu zajaśniał uśmiech, a twarz rozpromieniała. Nie zważając na przyjaciółkę oraz okoliczność w której się znajdowała, zbiegła na dół. Sharon zauważyła brak kryształookiej, zaczęła ją wołać.
– Milley, Milley! Gdzie jesteś? – krzyczała zaskoczona okularnica.
Niestety, nie podziałało. Kremowowłosa juz była spóźniona na lekcję, wiec szybko popędziła do klasy, wiedziała, że Milley czym prędzej czym później zjawi się, miała jednak nadzieję, że jednak z żadną nową nowiną.

Różowowłosa właśnie przyglądała się cheerleaderką z ukrycia. Gdy trenerka zauważyła dziewczynę, zawołała ją. Zauważyła, że Milley była zaciekawiona, wiec opowiedziała po krótko historię cheerleaderek i spytała się, czy ona by nie chciała dołączyć.
M: `Minęły dopiero dwa tygodnie od rozpoczęcia roku szkolnego, więc nie jest za późno. Bynajmniej Sharon może się właśnie wtedy ode mnie odczepi i nie zrezygnuję ze szkolnej rady`
Dziewczyna jednak miała wątpliwości, choć naprawdę spodobało jej się to wszystko co cheerleaderki robią. Nigdy jednak nie słyszała o takim klubie.
– Oh, bym zapomniała. Wiesz, to nie jest taki prawdziwy klub. Nie zostaliśmy do końca zaakceptowani. Jedynie kibicujemy naszym szkolnym drużyną sportowym oraz występujemy w przeróżnych konkursach. – mówiła dostając oświecenia trenerka. – Oczywiście możesz się jeszcze zastanowić, nic się nie stanie jeśli nie- ciągnęła dalej, gdy Milley jej przerwała.
– Dołączam!
– Już, na pewno? Ale ..- nauczycielka nie wiedziała już co powiedzieć, była zszokowana tak szybką odpowiedzią.
– Jestem pewna! – zadowolona Milley, aż podskoczyła z radości.
Wszystkie inne dziewczęta podbiegły do różowowłosej, witając ją. Po 10 minutach cheerleaderki wróciły do treningu, a kryształooka do klasy. Znowu musiała zostać usprawiedliwiona, miała szczęście tym razem. Dziewczyna chciała się poddawać z powodu nie znalezienia klubu i założyć brygadę S.O.S, a tu spadł jej z nieba ten „klub” Od trenerki, Milley dowiedziała się, że dziewczyny zostają czasem zabierane z lekcji, tak jak dzisiaj, by ćwiczyć. Dodatkowymi godzinami są jeszcze wtorki i czwartki, akurat odrazu po lekcjach różowowłosej.

Kryształooka popędziła na lekcję. Gdy już weszła do klasy, chciała powiedzieć swoje postanowienie, gdy Kai jej przerwał.
– Co znowu?!
Nauczyciel westchnął, nigdy nie miał do czynienia z tego typu uczennicą. Nawet w anime coś takiego się nie zdarzało. Milley wreszcie postanowiła ogłosić to, co chciała wcześniej. Pokierowała placem w Sharon i Kai’a i krzyknęła.
– Postanowiłam! Dołączę do klubu cheerleaderek!

..

Jak oceniacie? Moim zdaniem wyszło troche gorzej, choc chyba, aż tak źle nie jest. Parodia tu było bardzo mało, jednak powtarzając sowje poprzednie słowa „Ci co oglądali powinnie wiedzieć co było” Mniej wiecej tak. Myślę, że komedia nie była temu rozdziałowi przypisana, pierwszy bł taki rozweselający, teraz przez kilka trzeba będzie sie spiąć, a potem zabawa, smutek, szczęście, płacz itd. Zreszta dowiecie sie w swoim czasie. Nikt nie wie co sie wydarzy. (no oprócz mnie) ^^

Reklamy

Komentarzy 5 to “Seifu No Gimu – Rozdział drugi – Hikari”

  1. Alex Wrzesień 17, 2009 @ 3:45 pm #

    Heh, przez cały czas czytania rozdziału, ie opuszczała mnie myśl o tym, że lubię Sharon. Jej myśli były naprawdę świetne. Za to Miley… coraz bardziej utwierdzam się w przeświadczeniu, że jest dosyć dziwna. Zwłaszcza to jej zachowanie. No, ale „nawet w anime coś takiego się nie zdarzało”, więc jest to w pewien sposób odmiana i to całkiem przyjemna. Pozdrawiam ^^
    Alex

  2. Aikee Wrzesień 17, 2009 @ 4:39 pm #

    ..”Kryształooka schowała psikacz z wodą i powiedziała, że juz wszystko w porządku”…
    Totalna komedia xD
    Ale czego chciałam się spodziewać po tak zabawnej osobie? xD
    Jednak liczę, że zrobisz jeden rozdział taki tylko romantic ;D
    ^^

  3. Yukina Wrzesień 18, 2009 @ 5:42 am #

    @ Alex
    Ciesze się, że lubisz Sharon. Właśnie ona miała być inną osobą, a nie taka jak ją ludzie oceniają. W końcu okulary nie muszą oznaczać kujoństwa i wszelkiego tego. „Nie oceniaj książki po okładce” się kłania. ;]

    A co do Milley. Ja ją od początku lubię, ale wiesz ty widzisz ja z innej perspektywy co ja. Ty nie wiesz co będzie dalej, jednak ja tak. To wszystko to wielkie różnice. Jednak będę starała się by każdy bohater był w jakimś stopniu lubiany. ; )

    @ Aikee
    Oj, zobaczysz. Na pewno coś takiego się pojawi, ale to dopiero potem. Na początku komedia i parodia, potem romans, chwila dramatu i na koniec wszystko razem. No wiesz co? Przez ciebie już prawie opowiedziałam historię, tzn chciałam zacząć ja opowiadać co będzie po kolei, za bardzo się rozpędziłam. ;D

    Pozdrawiam – Yukina < 3

  4. mizuumi Wrzesień 19, 2009 @ 9:45 pm #

    Przeczytałam rozdział już kilka dni temu, ale że cierpię na brak czasu, to komentuję dopiero teraz.

    Jakoś pierwszy rozdział bardziej przypadł mi do gustu, ale oczywiście ten nie jest zły! Tylko mam małą awersję do cheerleaderek xD Ale to już moje problemy:D:D:D

    Bardzo podoba mi się postać Shanon i jej ciekawe przemyślenia. W ogóle pomysł z myślami jest fajny^^

    Czekam na nowe rozdziały:)

  5. Ayame Wrzesień 25, 2009 @ 3:01 pm #

    Nie spodziewałam się takiego rozwoju akcji.Wytraciłaś mnie z równowagi i za to wielkie brawa XD Milley staje się dla nas kimś innym, z każdą chwilą lepiej ją poznajemy. Pisz kolejne rozdziały 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: