Rozdział pierwszy – „Rozbrzmiewające łzy”

19 Czer

Mahou No Yume

Wreszcie pierwszy rozdział historii „Mahou No Yume” – czekaliście? Mam nadzieję. Nie było czasu, dlatego tak wielkie zwlekanie. Sprawy rodzinne, osobiste (płacz ..), testy, bal, zakończenie roku (tęsknota) i wszelkie przygotowania.

Przyczyną opóźnienia była również moja wyobraźnia, dzięki niej tylko mogłam stworzyć taką historię. Miałam w tym okropny problem, gdyż miałam za dużo pomysłów i nie wiedziałam który wybrać. Jednak zdecydowałam i mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

Zanim jednak przejdę do notki – zauważyliście coś nowego na mojej stronce? – mam nadzieję, że tak. Nowy banner – letni. Tym razem różni się on od innych, dlaczego? – przeczytajcie w podstronie „Bannery”. Nagłówek wstawiłam wczoraj, późnym wieczorem z powodu ukończenia roku szkolnego. Wiem, że wy skończyliście go dopiero dzisiaj jednak ja jestem już wolna do szkoły od wczoraj. (Szósta klasa) – Dobrze, a teraz cel tej notki – historia.

„Mahou No Yume” – Rozdział pierwszy – „Rozbrzmiewające łzy” – Zapraszam!

Wprowadzenie:

Alice Van Liiv – szesnastoletnia dziewczyna – licealistka – z długimi brązowo – rudawymi, lekko podkręconymi włosami oraz pięknymi, błękitnymi oczami. Mieszka ona sama w Kioto, w niewielkim domku, ponieważ jej rodzice (prawdziwa matka i ojczym) wyjechali do Tokyo w sprawach pracy, dziewczyna utrzymuję z nimi bardzo dobre kontakty. Największym marzeniem Alice jest śpiewanie, jednak nikt nie wie o jej zdolnościach z powodu nieśmiałości dziewczyny.

Alice jak każdego dnia wstała o 6.00 rano i poszła zjeść śniadanie, ubrać się, ogółem ogarnąć. Gdy kończyła swój posiłek nagle zadzwonił telefon. Alice nie wiedząc kto może dzwonić o tak wczesnej porze wzięła słuchawkę. Okazało się, że dzwoniącymi są jej rodzice – Ayano i Kazuma. Alice znowu myśląc, że rodzice dzwonią aby spytać się co u niej słychać (itp.) chciała im powiedzieć, że nie ma dużo czasu i musi się spieszyć do szkoły. Jednak tym razem było to coś ważniejszego niż tylko pozdrowienia. Okazało się, że rodzice nie mogą utrzymywać Alice w innym mieście, że jest to dla nich wielki ciężar, dlatego postanowili aby dziewczyna przeprowadziła się do Tokyo, a wtedy ich sprawy pieniężne się ustabilizują. Na końcu dodali, że ich córka ma tylko trzy dni pobytu w Kioto, po których musi wyjechać do Tokyo. Alice nie wierząc w to co mówią rzuciła słuchawkę. Była bardzo zrozpaczona. Ma tylko trzy dni pobytu z przyjaciółmi, których zna prawie od dziecka. Nie wiedziała co ma robić, postanowiła wreszcie, że powie o tym wszystkim koleżanką i kolegą z klasy, gdy tylko dojdzie do szkoły.

W szkole, kumple Alice nie mogli uwierzyć w to co mówi dziewczyna. Bardzo popularna osoba, ulubienica wielu nauczycieli, mądra, ładna, ukochana wielu uczniów, przyjaciółka wielu osób, ma odejść? Nikt nie wiedział co powiedzieć, jak na to odpowiedzieć. Jednak nie było powrotu, decyzja została podjęta, nikt nie miał na to wpływu, nawet Alice. Dni mijały, a przyjaciele próbowali jak najwięcej czasu przeznaczyć dziewczynie, aż do jej wyjazdu. Przyszedł czas pożegnania. Na lotnisku stało około 50 uczniów i uczennic, płacząc i żegnając Alice z wielkim żalem. Gdy samolot przyleciał dziewczyna wsiadła do niego, popłakując za innymi. Była wściekła na rodziców i jednocześnie rozżalona tym wszystkim. Najbardziej objawiała się nowej szkoły, a nowy rok prawie dopiero się zaczął.

Alice wreszcie przyjechała do stolicy Japonii – Tokyo. Na miejscu czekali już rodzice. Razem przemierzyli drogę do domu, przez którą Alice wogóle się nie odzywała, po prostu brakło jej słów, w jej uczuciach pływała nić nienawiści, jak i nić płaczu, rozżalenia. Rodzice też nie wiedzieli o czym mają rozmawiać, dlatego zamilkli. Atmosfera wyglądała kompletnie inaczej niż zwykle, brakowało uśmiechu, radości. Po przyjeździe na miejsce i po wypakowaniu się, zjedzeniu obiadu itp, przyszedł czas na rozmowę. Wydatki, pieniądze rodziców się ustabilizowały, dlatego Alice mogła chodzić do wyższej szkoły, niż taka normalna. Nie była ona z jakąś Arystokracją, czy szkołą dla bardziej wyrafinowanych osób, po prostu miała wyższy poziom oraz coś czego inne szkoły nie mają, jednak Alice nie wiedziała co to jest.

Przyszedł następny dzień, Alice idąc jeszcze w swoim starym mundurku została zaprowadzona do szkoły. Stojąc przed wielkim budynkiem przełykała ze strachem ślinę czytając nazwę szkoły, myśląc. „Levia Academy – mój nowy początek”

Na tym zakończę pierwszy rozdział historii „Mahou No Yume” Mam nadzieję, że spodobał się on wam. Teraz przedstawię kilka wyjaśnień.

Tytuł – pewnie zastanawiacie się co on ma wspólnego z tą historią, prawdę mówiąc tylko ostatni rozdział będzie mówił o tym tytule. Czeka was niespodzianka.

Obrazek z tytułem – zawsze będzie przedstawiał on uczucia Alice. W tym odcinku to rozżalenie i tęsknota.

Przerwy między pisaniem – tekst został podzielony na kilka części, ponieważ w każdej nowej akcja dzieje się w innym miejscu.

No to chyba na tyle. Mam nadzieję, że rozdział pierwszy się podoba i nie zawiedliście się na nim.

Reklamy

Komentarzy 11 to “Rozdział pierwszy – „Rozbrzmiewające łzy””

  1. Alexandra Czerwiec 19, 2009 @ 10:46 am #

    Nie wiem, czy widziałaś jak skrytykowałam Aikee-chan, ale ciebie czeka podobny los, co ją. A więc moim starm trzypunktowym systemem powiem, co myślę o twoim opowiadaniu.
    Po pierwsze: treść. Nie powiem, żebyś jakoś specjalnie mnie zaskoczyła. Przeprowadzka do innego miasta to dość znany motyw na rozpoczęcie opowiadania. I szczerze mówiąc po przeczytaniu jednego rozdziału trudno mi powiedzieć coś więcej, gdyż tak naprawdę nic jeszcze nie wiadomo. Może przy następnym rozdziale rozpisze się na ten temat trochę bardziej.
    Po drugie: styl. Nie jest najgorzej,aczkolwiek jedna rzecz strasznie rzuciła mi się w oczu. A mianowicie były to ciągłe powtórzenia imienia bohaterki. Alice coś tam, Alice coś innego. Alice, Alice, Alice… Czasem wstawiasz co prawda podmiot domyślny,lecz mimo to imię powtarza się stanowczo zbyt często. Spróbuj zastąpić je wyrazami: dziewczyna, nastolatka, licealistka, błękitnooka itp. Uderzyło mnie też to, że piszesz tak… „sucho” to jedyne słowo, które przyszło mi do głowy. Niby wszystko jest: opisy wydarzeń, miejsc, uczuć. Brakuje jednak czegoś, co sprawia, że opowiadanie czyta się lekko i nawet nie zauważa się, kiedy rozdział się kończy. Nie potrafię określić konkretnie dlaczego tak jest. Być może to przez te powtórzenia twoja praca przypomina bardziej raport niż opowiadanie. Strasznie brakuje mi tu też dialogów, które są jedną z charakterystycznych cech opowiadań i dodają im sporo wiarygodności.
    Po trzecie: długość. Jak już mówiłam, strasznie brakuje mi dialogów, które zazwyczaj dodają opowiadaniu prócz wiarygodności, również objętości. Ale jak na pierwszy raz i tak jest dobrze.
    Iiii… skończyłam. Mam nadzieję, że nie byłam za ostra. Zwłaszcza, że możesz się już zacząć do mnie przyzwyczajać. Będę cię dręczyć tak długo, aż dojdziesz do perfekcji. Pozdrawiam ^^
    Alex
    PS. Świetny banner. Taki kolorowy, przywodzący na myśl wakacyjne szaleństwo. O niebo lepszy od mojego. Chyba będę musiała w końcu zainwestować w photoshopa ^^

  2. Aikee_chan Czerwiec 19, 2009 @ 11:47 am #

    Nie martw się, Utau. Obie jesteśmy, jak widać, nowe, ale jakoś sobie poradzimy ;** (Alex, wyżywaj się na mnie, zostaw ją :D)
    Ale i tak zdaje mi się, że będziesz lepszą uczennicą, niż ja.
    Co prawda, zgodzę się z naszą nauczycielką. Często jest wyprowadzka, u mnie też będzie, ale z nieco innych powodów. Na pewno nie finansowych.
    Co do tytułu – u mnie też później dowiemy się o co z nim chodzi.
    No i jeszcze bannerek… Świetny 🙂
    Polubiłaś K-On!, jak ja, co? 🙂
    Dość szybko ten nowy banner. Ja mój mam już chyba pół miesiąca – miesiąc. Nie mam poczucia czasu.
    No to pa. Włochy czekają,
    Pozdrawiam ;*

  3. Utau Czerwiec 19, 2009 @ 2:07 pm #

    Dziękuję, może jesteś ostra, ale dzięki tobie nie będę popełniała takich błędów. Nie jest mi tak łatwo, ponieważ dopiero zaczynam i jest to moja pierwsza historia w życiu, więc nie dziw się, że taka słaba. W drugim rozdziale spróbuję się poprawić, dodawać dialogi, zmieniać podmiot – Alice. Nie miałam pojęcia jak inaczej nazwać ją, dziękuję za poprawki i za wszystkie zauważone błędy.

    PS Dziękuję, mnie też się podoba banner, a co do twoich- w jakim ty programie robisz swoje nagłówki? ,są naprawdę świetne.

    Pozdrawiam – Utau ^^

  4. Alexandra Czerwiec 19, 2009 @ 3:25 pm #

    W takim razie z niecierpliwością czekam na drugi rozdział. Ale gdy poprawisz te błędy, nie zdziw się, gdy wypomnę ci jakieś inne. Z tym dręczeniem i perfekcją mówiłam jak najbardziej poważnie. Jednak zawsze warto pamiętać o tym, że ćwiczenie czyni mistrza. Kiedyś możesz przerosnąć nawet mnie ^^
    Co się tyczy nagłówków, to ja do tworzenia grafiki używam tylko i wyłącznie programu Paint Shop Pro 9. Jakoś tak się do niego przyzwyczaiłam i chociaż mam inne programy graficzne, to nigdy z nich nie korzystam. Tylko Photoshopa jakoś ciągle dorwać nie mogę, a strasznie podobają mi się niektóre efekty, które można w nim zrobić. Może kiedyś go zdobędę, ale póki co musi mi wystarczyć mój stary dobry PSP. Pozdrawiam ^^
    Alex

  5. Utau Czerwiec 19, 2009 @ 4:22 pm #

    Dziękuję jeszcze raz. Wiadomo, że będę lepsza. (przynajmniej tak mi się wydaję)Myślę, że poprzez twoje „dręczenie” moja historia nabierze takiego „blasku”.
    Co się tyczy tego programu. Nigdy o nim nie słyszałam, spróbuję go dorwać, może przyda mi się na tworzenie etykiet? Zobaczymy. : D

    Pozdrawiam – Utau ^^ .

  6. Shouri Czerwiec 20, 2009 @ 3:03 pm #

    Dziś zabrałam się za wielkie nadrabianie waszych opowiadań – historię Aikee już mam za sobą, a teraz pora na kilka słów apropo Twojego opowiadania 🙂

    Powtórzę za Alex – za dużo powtórzeń. Alice to, Alice tamto – zdecydowanie musisz popracować na rozbudowaniem słownictwa i stosowaniem większej ilości synonimów.
    Treść. Trochę mi się wydaje dziwne, że rodzice zostawili swoją niepełnoletnią córkę i sobie pojechali gdzieś indziej. W moim odczuciu jest to odrobinkę nienaturalne – Kioto jest porządnie oddalone od stolicy, więc np. ja bałabym się tak zostawić swoje dziecko. Przeprowadzka całej rodziny byłaby wiarogodniejsza, ale to Twoje opowiadanie i Twoja decyzja.

    Zdecydowanie musisz także pisać trochę „luźniej”. Szczególnie po początku widać taki typowo repotersko-sprawozdaniowy styl. Już później jest dużo lepiej, dlatego myślę, że poprawa jest kwestią czasu 🙂

    Dostanie Ci się także za to co Aikee. Strasznie szybko się wszystko dzieje w tych waszych opowiadaniach. Ja np. z chęcią bym coś więcej przeczytała apropo przyjaciół Alice. Mogła się pojawić także jakaś przyjaciółka od serca, której bohaterka mogła się wyżalić itp. (dialogi obowiązkowo!).

    Tyle jeśli chodzi o krytykę – mam nadzieję, że nie przesadziłam 🙂

    Z przyjemnych rzeczy to tak – przeprowadzka jest typowym motywem, ale można z tego wiele zrobić, więc liczę na interesującą historię. Na końcu stworzyłaś ładny cliffhanger ^^ Z chęcią poczytam co się będzie działo dalej – opowieść właściwa zaczyna się pewnie od wizyty w nowej szkole, dlatego czekam z niecierpliwością, na kolejny rozdział!

    Pozdrawiam ^^

  7. Melisa Czerwiec 23, 2009 @ 9:25 pm #

    Nie chcę już powtarzać tego co napisały Shouri i Alexandra. Niestety nie można się nie zgodzić z ich opinią, wiele rzeczy wymaga poprawy, ale to nie znaczy, że jest źle.

    Także piszę opowiadania niewiele z nich co prawda skończyłam (słomiany zapał xD), ale wiem jak to jest.

    Pamiętam jak napisałam swoją pierwszą historyjkę, miałam wtedy 9 lat, wydała mi się świetna i bezbłędna, a gdy ostatnio ją czytałam omal nie spadłam z krzesła tak się śmiałam.
    Z tym, że całkiem nie dawno odkryłam pewien fakt, wiek nie ma tak wielkiego znaczenia jak mogłoby się wydawać. To oczywiste, że ktoś jest starszy jego styl jest może już nieco lepszy, zna więcej słów, zasad gramatycznych itd., ale prawda jest taka, że ostatecznie jego historie i tak mogą sięgać dna. Wyobraźnia to niezwykle cenny dar, należy z niego korzystać jak najlepiej, jednak wyobrazić coś sobie to jedno, a opisać to już zupełnie co innego.
    Jakieś 5 lat temu wymyśliłam pewną opowieść, napisałam jej fragment, ale w końcu nie spodobała mi się więc ją wyrzuciłam. Jakieś 3 lata później zaczęłam od nowa, było lepiej używałam narracji pierwszoosobowej, ale po pewnym czasie przestała mi ona odpowiadać więc przerobiłam ją na trzecioosobową. Gdy uznałam, że to mi dalej nie pójdzie porzuciłam to co miałam zrobione i znów zaczęłam jeszcze raz, pisałam dalej w trzeciej osobie i ogólnie było ok, aż do niedawna.
    Kilka miesięcy temu także ta 4 już z kolei wersja odeszła w zapomnienie.

    Teraz znowu pisze i o dziwo zmądrzałam. Potrzebowałam 4 nieudanych prób, żeby dojść do najprostszego wniosku, że trzeba: POPRAWIAĆ! POPRAWIAĆ! I JESZCZE RAZ POPRAWIAĆ!
    U mnie to już nie wygląda tak, że ja zwyczajnie sobie piszę. Co kilka linijek przerywam, czytam jeszcze raz, poprawiam, znowu czytam, jak coś mi nie pasuje to znów zmieniam, aż mi się spodoba.
    Co najzabawniejsze co pewien czas wracam do początku, czytam całość i praktycznie za każdym razem coś po raz kolejny modyfikuje, ulepszam.
    Nawet jeśli moje „dzieło” nigdy nie będzie idealne, to im więcej będę nad nim pracować tym lepsze będzie.

    Dlatego właśnie mam dla ciebie takie oto rady: ucz się gramatyki, pracuj nad stylem, dodawaj więcej opisów, używaj synonimów, unikaj powtórzeń, najlepiej też próbuj pisać sobie z różnych perspektyw i wybierz w jakiej narracji najlepiej się czujesz 😉
    A przede wszystkim wprowadzaj jak najwięcej poprawek, aż do czasu, gdy sama nie wyłapiesz żadnego błędu.
    Wtedy daj przeczytać nam a my sobie jeszcze ponarzekamy xD

    A tak na marginesie, opowiadanko całkiem ciekawie się zapowiada, nawet jeśli początek jest trochę oklepany 😉

    Aż się boje jaki długi ten komentarz. Przepraszam, ze się tak rozpisałam.

    Życzę wielu sukcesów.

    Pozdrawiam 😉

  8. asqua Lipiec 9, 2009 @ 12:05 am #

    Hmm a gdzie dalszy ciąg zapytam? xD
    Co do opowiadania po pierwszym rozdziale nie mogą się określić. Czekam na kontynuację, która mam nadzieje przybliży nam bohaterów i fabułę. Brakuje mi takiego „przystopowania”, zatrzymania się na chwili i dokładnego opisu bohaterów.
    P.S Zapraszam do mnie xD Jakby Ci się chciało czytać moje opowiadanie:P
    Pozdrawiam:)

  9. takotai Lipiec 15, 2009 @ 8:47 am #

    Nie znam się, ale według mnie to za krótki. Wiem, że krytykuję innych, a ja mam tak samo krótko xD, Nie wiem jak inni, ale ja na przykład chciałabym czytać dużo.. (u mnie inni czytają mało xD) A poza tym to zgadzam się z Shouri i Alex, za dużo tych powtórzeń… Wszędzie tylko Alice. Inni pomyślą, że nie potrafisz wymyślić czegoś innego więc piszesz tylko Alice. A reszta już jak dla mnie świetna. Czekam na next ^^

    Pozdrawiam ;**

  10. Yukina Lipiec 15, 2009 @ 1:43 pm #

    Tak wiem, że ten rozdział jest zdecydowanie za krótki. Nie obrażam się za to, gdyż wiem, iż to prawda. Może nie będę się rozpisywać i powiem jedno – POLEGŁAM! Cóż zrobić, to było moje pierwsze opowiadanie w życiu.
    Co do drugiego rozdziału. Wyszedł on wczoraj i jest już opublikowany na mojej stronie, więc zapraszam do komentowania. Mam nadzieję, że w następnym choć trochę się poprawiłam.
    Przy okazji dopowiem, że ta historia niestety zakończy się na pięciu rozdziałach. Oczywiście planuję już nową! Nie będzie to „magical girls” lecz parodia i romans. A tego jeszcze nie było!
    Pozdrawiam. Yukina < 3

  11. Arashi Sierpień 19, 2009 @ 12:55 pm #

    Mi się bardzo podoba… Zobacze co będzie dalej jak przeczytam następny rozdział… Jak nbarazie zapowiada sie ciekawie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: